Święty z dukielskich lasów, który uczy, że największą drogą do Boga jest pokora. Są święci, których życie zapisane zostało w wielkich kronikach świata. Są też tacy, których Bóg ukrył w ciszy – aby dopiero po wiekach ich światło rozbłysło jeszcze mocniej. Do takich świętych należy Święty Jan z Dukli – pokorny franciszkanin, pustelnik, kaznodzieja, spowiednik i człowiek niezwykłej modlitwy. Nie pozostawił po sobie dzieł teologicznych ani wielkich traktatów. Pozostawił coś znacznie cenniejszego – świadectwo życia całkowicie oddanego Chrystusowi. Gdy Święty Jan Paweł II kanonizował go 10 czerwca 1997 roku w Krośnie, nazwał go człowiekiem, który całym swoim życiem kontynuował misję Chrystusa – głoszenia Dobrej Nowiny ubogim i opatrywania ran ludzkich serc.
Gdy Święty Jan Paweł II kanonizował go 10 czerwca 1997 roku w Krośnie, nazwał go człowiekiem, który całym swoim życiem kontynuował misję Chrystusa – głoszenia Dobrej Nowiny ubogim i opatrywania ran ludzkich serc.
Dziecko Beskidu
Jan urodził się około 1414 roku w Dukli, u stóp góry Cergowej. O jego rodzinie wiemy bardzo niewiele. Byli mieszczanami, a on sam od najmłodszych lat odznaczał się umiłowaniem modlitwy i samotności.
Historycy nie są zgodni, czy rzeczywiście studiował w Krakowie. Jest to piękna tradycja miejscowa, lecz nie zachowały się źródła, które mogłyby to jednoznacznie potwierdzić.
Natomiast bardzo silnie zakorzeniona jest inna tradycja.
Pustelnik z dukielskich lasów
Według wielowiekowego przekazu Jan, zanim wstąpił do zakonu, prowadził życie pustelnicze w lasach pod Cergową.
Do dziś istnieje tam pustelnia i źródło związane z jego imieniem. Mieszkańcy tych okolic od pokoleń opowiadają, że właśnie tam godzinami trwał na modlitwie, ucząc się przede wszystkim słuchania Boga.
Choć historyk nazwie to tradycją, a nie udokumentowanym faktem, trudno nie dostrzec, jak bardzo ta opowieść współbrzmi z całym jego późniejszym życiem – życiem człowieka zakochanego w ciszy.

Franciszkanin zakochany w pokorze
Najpierw wstąpił do franciszkanów konwentualnych, a później – pod wpływem reformy zapoczątkowanej przez Święty Jan Kapistran – przeszedł do bernardynów.
Przez wiele lat posługiwał w Krośnie, Przemyślu i przede wszystkim we Lwowie.
Nie był słynnym kaznodzieją w dzisiejszym rozumieniu.
Znacznie więcej czasu spędzał w konfesjonale niż na ambonie.
Świadkowie wspominają, że potrafił godzinami słuchać penitentów z niezwykłą cierpliwością. Nigdy nikogo nie odrzucał.
Święty, który oślepł… ale nie przestał prowadzić ludzi do Boga
Pod koniec życia Jan niemal całkowicie utracił wzrok.
Dla wielu byłby to koniec działalności.
Dla niego stało się to kolejnym etapem zaufania Bogu.
Nadal spowiadał, modlił się i głosił słowo Boże, korzystając z pomocy współbraci.
To niezwykły obraz człowieka, który – choć przestał widzieć świat – jeszcze wyraźniej widział Boga.
Człowiek Eucharystii i Maryi
Franciszkańska tradycja zgodnie podkreśla jego ogromną miłość do Najświętszego Sakramentu oraz Matki Bożej.
Często spędzał całe noce na modlitwie.
Nie szukał niezwykłości.
Szukał obecności Boga.
W tym właśnie przypomina słowa Katechizm Kościoła Katolickiego, że modlitwa jest żywą więzią dzieci Bożych z Ojcem (KKK 2558), a świętość rodzi się z wiernego trwania przy Chrystusie w codzienności.
Święty od pojednania
Do grobu Jana przychodzili nie tylko katolicy obrządku łacińskiego.
Modlili się tam również wierni obrządków wschodnich.
W czasach licznych napięć religijnych był człowiekiem jednoczącym.
Nie przez dyskusje.
Przez świętość.
Cudowny obrońca Lwowa
Najbardziej znana legenda związana z Janem z Dukli dotyczy roku 1648.
Podczas oblężenia Lwowa przez wojska Bohdana Chmielnickiego mieszkańcy miasta modlili się przy jego grobie.
Według licznych przekazów święty ukazał się nad miastem w świetlistej postaci, co miało dodać odwagi obrońcom i przyczynić się do ocalenia miasta.
To wydarzenie należy do tradycji i pobożności ludowej. Nie jest ono faktem historycznym w ścisłym znaczeniu, jednak przez wieki umacniało kult świętego i znalazło swoje miejsce także w sztuce – między innymi na obrazach przedstawiających oblężenie Lwowa.
Co powiedział o nim św. Jan Paweł II?
Podczas kanonizacji Papież wypowiedział słowa, które najlepiej streszczają całe życie św. Jana z Dukli:
„Można te słowa odnieść z pewnością do Jana z Dukli, którego dane mi jest dzisiaj zaliczyć w poczet świętych Kościoła.”
Następnie wskazał, że święty pozostaje świadkiem dla współczesnych, ucząc odwagi życia Ewangelią i zachowania chrześcijańskiej godności.
Czego uczy nas dzisiaj św. Jan z Dukli?
Nie spektakularnych cudów.
Nie wielkich sukcesów.
Nie rozgłosu.
Uczy czegoś znacznie trudniejszego:
- że cisza może być drogą do Boga,
- że pokora jest siłą, a nie słabością,
- że świętość rodzi się z codziennej wierności,
- że największe dzieła Boga dokonują się często w ukryciu,
- że człowiek modlitwy zawsze pozostawia po sobie światło.
Modlitwa
Święty Janie z Dukli,
człowieku ciszy, pokory i modlitwy,
naucz nas szukać Boga bardziej niż ludzkiego uznania.Wyproś nam serce wierne Ewangelii,
cierpliwe wobec bliźnich,
odważne w wyznawaniu wiary
i zakochane w Eucharystii oraz Matce Najświętszej.Niech nasze życie,
podobnie jak Twoje,
stanie się cichym świadectwem,
że Chrystus jest największym skarbem człowieka.Amen.
Źródła
- Homilia kanonizacyjna Święty Jan Paweł II podczas kanonizacji św. Jana z Dukli w Krośnie (10 VI 1997).
- Biogram liturgiczny św. Jana z Dukli.
- Tradycja franciszkańska i sanktuarium św. Jana z Dukli.
- Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2558 (o modlitwie).
