Są kościoły, do których się wchodzi. I są takie, w których człowiek nagle odkrywa, że… Ktoś czekał na jego przyjście. Przyjechałem na Podkarpacie na dwa tygodnie. Mógłbym powiedzieć: odpocząć. Zwolnić. Zostawić na chwilę codzienność setki kilometrów stąd. Ale kiedy wszedłem do kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Ociece, pomyślałem, że przez te dwa tygodnie nie chcę być tutaj tylko gościem.
Chcę służyć.
Dlatego stanę przy ambonie.
Będę czytał pierwsze czytania.
Będę wypowiadał słowa Pisma Świętego w kościele ludzi, których wcześniej nie znałem. W parafii, która nie jest moją parafią. Daleko od Gdańska.
A jednak…
kiedy podnoszę wzrok znad lekcjonarza, wiem, że w tym kościele od wieków ludzie robili dokładnie to samo.
Przychodzili słuchać Boga.
I przychodzili do Matki.
Ocieka. Niewielka miejscowość i świątynia, która pamięta więcej niż jedno ludzkie życie
Historia parafii w Ociece sięga początku XVII wieku. Kroniki diecezjalne wskazują na około 1610 rok jako czas jej erygowania. Pierwsza świątynia była prawdopodobnie niewielkim drewnianym kościołem pod wezwaniem św. Katarzyny, dziewicy i męczennicy.
Obecny kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej powstał w latach 1908–1910, a 11 czerwca 1910 roku konsekrował go biskup tarnowski Leon Wałęga. To neogotycka, ceglana, trzynawowa świątynia. W czasie działań wojennych w 1944 roku kościół został uszkodzony, a później odnowiony w 1948 roku.
Parafia św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Ociece
Patrzę dziś na jego mury i myślę o pokoleniach.
Ilu ludzi klękało tutaj przede mną?
Ilu przychodziło z radością?
Ilu wchodziło do tego kościoła, nie wiedząc już, co zrobić ze swoim życiem?
Ilu ojców?
Ile matek?
Ile kobiet, które pod sercem nosiły dziecko?
Ile tych, które dziecko utraciły?
Bo w samym sercu tej świątyni znajduje się wizerunek, przed którym od pokoleń wypowiadane są prośby czasami zbyt bolesne, aby opowiedzieć o nich drugiemu człowiekowi.
Matka Boża Ociecka.
Matka Boża Jagodna.

Matka patrząca z głównego ołtarza
Łaskami słynący obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, znajdujący się w głównym ołtarzu kościoła w Ociece, datowany jest na XVI wiek. Diecezja tarnowska wymienia go wprost jako łaskami słynący wizerunek.
Obraz nawiązuje do jednego z najbardziej znanych maryjnych wizerunków chrześcijaństwa — rzymskiej ikony Salus Populi Romani, czyli „Ocalenia Ludu Rzymskiego”. Przed rzymskim wizerunkiem wierni przez wieki modlili się w chwilach wielkich utrapień i zagrożeń.
Ale Ocieka ma swoją własną historię modlitwy.
Tutaj Maryję nazwano Jagodną.
To piękne, ciepłe, niemal domowe imię.
Przypomina starą polską tradycję związaną z Nawiedzeniem Najświętszej Maryi Panny. Dawniej święto Nawiedzenia obchodzono 2 lipca i właśnie ten dzień w kulturze ludowej nazywano dniem Matki Bożej Jagodnej.
Według jednej z dawnych opowieści Maryja, idąc do swojej krewnej Elżbiety, przemierzała lasy i pustkowia, żywiąc się znalezionymi po drodze jagodami.
I nagle to słowo — Jagodna — przestaje być tylko ludową nazwą.
Bo przecież Maryja z Ewangelii jest właśnie Maryją drogi.
Nie siedzi bezpiecznie w Nazarecie.
Dowiedziawszy się o Elżbiecie, wstaje.
Idzie.
Niesie pod sercem Jezusa.
Niesie Boga do człowieka, który Go potrzebuje.
Do Niej przychodzą ci, którzy proszą o życie
W Ociece kult Matki Bożej ma bardzo szczególny wymiar.
Maryja Ociecka jest czczona jako orędowniczka matek, kobiet oczekujących dziecka, małżonków proszących o dar potomstwa, rodzin modlących się za swoje dzieci oraz kobiet noszących ranę po utracie dziecka. O otrzymanych łaskach świadczą zgromadzone przy wizerunku wota; parafia mówi o sześciu gablotach wypełnionych znakami wdzięczności.
Wota.
Małe przedmioty.
Czasami srebrne serca.
Znaki, które dla przypadkowego człowieka mogą być jedynie elementem wyposażenia kościoła.
Ale za każdym z nich stoi czyjeś:
„Maryjo, pomóż”.
A potem czyjeś:
„Maryjo, dziękuję”.
Pomiędzy tymi dwoma zdaniami nieraz mieści się cała historia ludzkiego życia.
Miesiące oczekiwania.
Łzy.
Badania.
Strach.
Modlitwa odmawiana w nocy.
Różaniec ściskany w dłoni.
I nadzieja, której człowiek nie potrafi już oprzeć na sobie.
Właśnie wtedy przychodzi do Matki.
Jej twarz nie obiecuje łatwego życia
Patrzę na Matkę Bożą Ociecką.
Ona się nie uśmiecha.
To ważne.
Jej twarz jest poważna. Spokojna. Skupiona.
Jak twarz kobiety, która zna ludzkie cierpienie.
Przecież Maryja wie, czym jest lęk o Dziecko.
Wie, czym jest ucieczka.
Wie, czym jest szukanie Jezusa przez trzy dni.
Wie, czym jest stanie pod krzyżem i patrzenie na śmierć własnego Syna.
Dlatego może właśnie przed Nią człowiek nie musi udawać.
Nie musi mówić:
„Wszystko będzie dobrze”.
Nie musi być silny.
Nie musi nawet umieć pięknie się modlić.
Może uklęknąć.
I powiedzieć:
„Matko. Ja już nie wiem”.
Maryja zna ten język.
Język serca, które cierpi.
Dzieciątko trzyma księgę
Ale jest jeszcze jeden szczegół.
Jezus.
Na kolanach Maryi siedzi Dzieciątko. W dłoni trzyma księgę.
Słowo.
I chyba właśnie dlatego ten obraz porusza mnie teraz szczególnie.
Bo przez najbliższe dwa tygodnie będę w tym kościele podchodził do ambony.
Otwierał lekcjonarz.
I czytał.
Może dla kilkudziesięciu osób.
Może dla kogoś, kto będzie tego dnia zmęczony.
Może dla człowieka, który przyszedł do kościoła z przyzwyczajenia.
A może dla jednej osoby, która przed wejściem do świątyni powiedziała w sercu:
„Boże, jeśli jesteś, powiedz mi dzisiaj coś”.
I wtedy zaczynam rozumieć.
Lektor nigdy nie wie, do kogo Bóg posyła dane Słowo.
Ma tylko podejść.
Otworzyć księgę.
I użyczyć Bogu swojego głosu.
Reszta należy do Niego.
Przyjechałem odpocząć. Bóg postawił mnie przy ambonie
Nie wiem jeszcze, co wydarzy się przez te dwa tygodnie w Ociece.
Wiem jedno.
Będę służył w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej.
Będę czytał Słowo Boże.
A nade mną — w głównym ołtarzu — będzie Matka Boża Ociecka.
Jagodna.
Matka w drodze.
Matka niosąca Jezusa.
Matka tych, którzy proszą o życie.
Może nie ma przypadków.
Może czasami człowiek musi przejechać setki kilometrów od własnego domu, aby Bóg postawił go przy zupełnie innej ambonie.
I powiedział:
„Czytaj”.
A Matka siedząca w głównym ołtarzu będzie tylko cicho wskazywać na Tego, którego trzyma na swoich kolanach.
Bo Maryja nigdy nie zatrzymuje człowieka na sobie.
Ona zawsze niesie Jezusa.
Tak jak wtedy, gdy szła do Elżbiety.
Tak jak od wieków robi to tutaj.
W Ociece.
Matko Boża Ociecka, Jagodna,
Ty, która znasz drogę człowieka,
spójrz na tych, którzy przychodzą do Ciebie z nadzieją i bólem.
Otocz matki. Strzeż dzieci.
Pociesz tych, którzy utracili.
Wyproś życie tym, którzy o nie błagają.
A nas naucz jednego:
nieść Jezusa tam, gdzie jesteśmy posłani.
Matko Boża Ociecka — módl się za nami. Amen.











